Koślawe kolana u dziecka – czy samo z tego wyrośnie, czy warto to sprawdzić?
„Czy te kolana nie za bardzo uciekają do środka?”
Czasem zauważasz to podczas spaceru.
Czasem wtedy, gdy dziecko stoi przed lustrem.
A czasem dopiero na zdjęciu z wakacji, kiedy widzisz, że kolana są blisko siebie, a stopy ustawiają się jakby szerzej.
Zaczynasz się przyglądać.
Dziecko chodzi, biega, bawi się, ale coś nie daje Ci spokoju.
Kolana schodzą się do środka.
Stopy ustawiają się inaczej niż u innych dzieci.
Buty ścierają się bardziej z jednej strony.
Czasem dziecko się potyka.
Czasem mówi, że bolą je nogi po dłuższym spacerze.
I wtedy pojawia się pytanie, które słyszymy od rodziców bardzo często:
Czy moje dziecko z tego wyrośnie?
A zaraz potem drugie:
A jeśli nie wyrośnie, to czy czegoś nie przegapię?
Koślawe kolana u dziecka – co właściwie widzi rodzic?
Koślawość kolan najczęściej zauważamy wtedy, gdy dziecko stoi prosto, a kolana zbliżają się do siebie, podczas gdy kostki pozostają bardziej oddalone.
Rodzic widzi po prostu:
- kolana uciekające do środka,
- stopy ustawione szerzej,
- chód, który wygląda „niepewnie”,
- potykanie się,
- szybkie męczenie się nóg,
- niechęć do dłuższych spacerów,
- nierówne ścieranie butów,
- czasem ból kolan, stóp albo nóg po aktywności.
I choć otoczenie często mówi:
„Nie przesadzaj, wyrośnie.”
rodzic nadal czuje niepokój.
Bo przecież to jego dziecko.
I to on widzi je codziennie.
Czy koślawe kolana zawsze oznaczają problem?
Nie.
I to warto powiedzieć bardzo jasno.
U części dzieci koślawość kolan jest etapem rozwoju. Ciało dziecka zmienia się wraz ze wzrostem, a ustawienie nóg może wyglądać inaczej na różnych etapach dzieciństwa.
To oznacza, że nie każde kolana skierowane do środka wymagają terapii.
Ale to nie oznacza, że każdą koślawość warto zignorować.
Bo dla rodzica najtrudniejsze nie jest samo słowo „koślawość”.
Najtrudniejsza jest niepewność.
Czy to jeszcze fizjologia?
Czy już coś, co wymaga wsparcia?
Czy czekać?
Czy działać?
Czy ćwiczyć?
Czy kupić wkładki?
Czy iść do ortopedy?
Czy zacząć od fizjoterapeuty?
I właśnie po to jest konsultacja fizjoterapeutyczna — żeby nie zgadywać.
Kiedy warto przyjrzeć się koślawym kolanom bliżej?
Są sytuacje, w których warto skonsultować dziecko, zamiast tylko czekać.
Szczególnie jeśli zauważasz, że:
- jedno kolano ucieka do środka bardziej niż drugie,
- ustawienie nóg wyraźnie się pogarsza,
- dziecko skarży się na ból kolan, stóp, bioder albo nóg,
- często się potyka,
- szybko męczy się podczas spacerów,
- niechętnie biega lub unika aktywności,
- ściera buty nierówno,
- stopy mocno zapadają się do środka,
- kolana uciekają do środka podczas przysiadu, skoku lub biegania,
- postawa całego ciała wygląda asymetrycznie.
To nie są powody do paniki.
To są sygnały, że warto sprawdzić, jak pracuje całe ciało dziecka.
Dlaczego fizjoterapeuta nie patrzy tylko na kolana?
Bo kolana rzadko są „osobnym problemem”.
Kolano znajduje się pomiędzy biodrem a stopą.
Jeżeli stopa mocno zapada się do środka, kolano może podążać za nią.
Jeżeli biodro nie ma dobrej stabilizacji, kolano może uciekać do środka podczas ruchu.
Jeżeli dziecko ma słabszą kontrolę tułowia, zaburzoną równowagę albo trudność z koordynacją, może być to widoczne właśnie w ustawieniu nóg.
Rodzic widzi koślawe kolana.
Fizjoterapeuta sprawdza, co dzieje się wyżej i niżej:
- jak pracują stopy,
- jak ustawiają się kolana,
- jak stabilizują się biodra,
- jak pracuje miednica,
- jak dziecko utrzymuje równowagę,
- jak biega, skacze i ląduje,
- jak wygląda jego postawa,
- czy obie strony ciała pracują podobnie.
Bo naszym celem nie jest powiedzenie: „Tak, to są koślawe kolana.”
Naszym celem jest odpowiedzieć na pytanie:
Dlaczego kolana ustawiają się właśnie tak?
„Ale przecież wszyscy mówią, że dzieci z tego wyrastają…”
Tak, część dzieci rzeczywiście z tego wyrasta.
Ale nie każde dziecko rozwija się tak samo.
I nie u każdego dziecka koślawość kolan oznacza dokładnie to samo.
U jednego dziecka będzie to łagodny etap rozwojowy, który wymaga tylko obserwacji.
U drugiego może to być element większego obrazu: słabszej stabilizacji, obniżonego napięcia mięśniowego, problemów ze stopami, zaburzonej kontroli ruchu albo asymetrii.
Dlatego samo pytanie: „Czy wyrośnie?” bywa za mało konkretne.
Lepsze pytanie brzmi:
Czy moje dziecko ma warunki, żeby z tego bezpiecznie wyrosnąć?
I właśnie na to pytanie pomagamy rodzicom odpowiedzieć podczas konsultacji.
Co sprawdzamy w Fizjo-Pediatrii?
Podczas wizyty nie oceniamy dziecka „na oko”.
Patrzymy na nie w ruchu.
Sprawdzamy, jak stoi, chodzi, biega, skacze, kuca i wstaje.
Oceniamy między innymi:
- ustawienie stóp,
- ustawienie kolan,
- pracę bioder,
- stabilizację miednicy,
- napięcie mięśniowe,
- równowagę,
- koordynację,
- chód i bieg,
- sposób wykonywania przysiadu,
- reakcję ciała na obciążenie,
- ewentualne asymetrie,
- postawę całego ciała.
Nie szukamy problemu na siłę.
Szukamy odpowiedzi.
Bo rodzic, który przychodzi z niepokojem, potrzebuje konkretu.
Nie ogólnego: „proszę obserwować”.
Tylko jasnej informacji:
- co widzimy,
- czy to mieści się w rozwoju dziecka,
- co warto monitorować,
- czy potrzebna jest terapia,
- co można robić w domu,
- kiedy zgłosić się na kontrolę,
- czy warto skonsultować dziecko również ortopedycznie.
Jak możemy pomóc?
Jeśli koślawość kolan jest niewielka i wygląda na etap rozwojowy, rodzic wychodzi z wizyty spokojniejszy.
Wie, co obserwować.
Wie, kiedy wrócić na kontrolę.
Wie, czego nie robić na własną rękę.
A to już bardzo dużo.
Jeśli widzimy, że dziecko potrzebuje wsparcia, dobieramy terapię indywidualnie.
Pracujemy przez ruch, zabawę i ćwiczenia dopasowane do wieku dziecka.
Wspieramy:
- stabilizację stóp,
- kontrolę kolan,
- siłę mięśni bioder i tułowia,
- równowagę,
- koordynację,
- prawidłowe wzorce ruchu,
- pewność w bieganiu, skakaniu i aktywności.
Nie chodzi o to, żeby dziecko wykonywało „nudne ćwiczenia korekcyjne” bez zrozumienia.
Chodzi o to, żeby jego ciało nauczyło się lepiej pracować w codziennym ruchu.
Bo dziecko nie żyje na kozetce.
Ono biega, skacze, wspina się, siada na podłodze, wchodzi po schodach, gra w piłkę i nosi plecak.
Dlatego terapia musi przekładać się na prawdziwe życie.
Czy wkładki są zawsze potrzebne?
Nie.
Wkładki nie są odpowiedzią na każde koślawe kolana.
Czasem są potrzebne.
Czasem nie.
Czasem najpierw trzeba popracować nad stopą, biodrem, stabilizacją i kontrolą ruchu.
Czasem warto ocenić obuwie.
Czasem najlepszym rozwiązaniem jest obserwacja i kontrola za kilka miesięcy.
Dlatego nie zaczynamy od gotowego rozwiązania.
Zaczynamy od badania.
Bo dobrze dobrana pomoc ma sens tylko wtedy, gdy wiemy, czego naprawdę potrzebuje dziecko.
Co najczęściej zauważają rodzice?
Rodzice często zgłaszają się z jednym pytaniem:
„Czy te kolana są normalne?”
A po czasie zauważają więcej zmian:
- dziecko mniej się potyka,
- chętniej spaceruje,
- lepiej biega,
- stabilniej skacze,
- mniej męczy się podczas aktywności,
- lepiej kontroluje ustawienie nóg,
- poprawia się ustawienie stóp,
- ruch wygląda pewniej i swobodniej.
Czasem największą zmianą nie jest nawet samo ustawienie kolan.
Największą zmianą jest spokój rodzica.
Bo wreszcie wie, na czym stoi.
Wie, co obserwować.
Wie, jak wspierać dziecko.
I nie musi już zastanawiać się każdego wieczoru:
„Czy ja czegoś nie zaniedbuję?”
Kiedy nie warto czekać?
Nie warto odkładać konsultacji, jeśli koślawości kolan towarzyszy ból, asymetria, utykanie, częste upadki, duże trudności w aktywności albo wyraźne pogarszanie się ustawienia nóg.
Warto też sprawdzić dziecko, jeśli po prostu czujesz, że coś Cię niepokoi.
Rodzic naprawdę często widzi pierwszy sygnał wcześniej niż ktokolwiek inny.
I nie musi od razu wiedzieć, czy to poważne.
Od tego jest specjalista.
Najważniejsze
Koślawe kolana u dziecka nie zawsze oznaczają problem.
Ale też nie zawsze warto czekać z założeniem, że „samo przejdzie”.
Najlepszym rozwiązaniem jest sprawdzić, z czego wynika ustawienie nóg i czy dziecko potrzebuje wsparcia.
W Fizjo-Pediatrii patrzymy na dziecko całościowo.
Nie oceniamy tylko kolan.
Sprawdzamy stopy, biodra, postawę, chód, równowagę, koordynację i sposób, w jaki ciało dziecka radzi sobie z ruchem.
Po to, aby rodzic dostał jasną odpowiedź, a dziecko najlepsze możliwe wsparcie.
Jeśli patrzysz na nogi swojego dziecka i myślisz:
„Nie wiem, czy to jeszcze normalne”
zapraszamy na konsultację.
Sprawdzimy, czy koślawe kolana są etapem rozwoju, czy sygnałem, że ciało dziecka potrzebuje wsparcia.
Najczęściej zadawane pytania rodziców
Czy koślawe kolana u dziecka mogą być normalne?
Tak. U części dzieci koślawość kolan jest etapem rozwoju i zmniejsza się wraz ze wzrostem. Warto jednak ocenić, czy ustawienie nóg jest symetryczne, czy nie powoduje bólu i czy nie wpływa na sposób chodzenia, biegania lub aktywność dziecka.
Do jakiego wieku koślawe kolana mogą się poprawić?
U wielu dzieci ustawienie kolan zmienia się stopniowo w kolejnych latach rozwoju. Jeżeli jednak koślawość jest duża, utrzymuje się długo, nasila się albo towarzyszą jej inne objawy, warto skonsultować dziecko ze specjalistą.
Czy koślawe kolana trzeba ćwiczyć?
Nie każde dziecko z koślawymi kolanami potrzebuje ćwiczeń. Najpierw warto sprawdzić, z czego wynika ustawienie nóg. Jeśli problem wiąże się ze słabszą stabilizacją, pracą stóp, bioder lub kontrolą ruchu, fizjoterapeuta może dobrać odpowiednie aktywności i ćwiczenia.
Czy wkładki pomagają na koślawe kolana?
Wkładki nie są rozwiązaniem dla każdego dziecka. Czasem mogą być elementem wsparcia, ale decyzja powinna wynikać z badania, oceny stóp, kolan, chodu i całej postawy dziecka.
Kiedy zgłosić dziecko do fizjoterapeuty?
Warto umówić konsultację, jeśli kolana mocno uciekają do środka, jedna noga wygląda inaczej niż druga, dziecko często się potyka, skarży się na ból, szybko się męczy albo rodzic widzi, że sposób chodzenia i biegania budzi niepokój.
Czy fizjoterapeuta może ocenić, czy potrzebny jest ortopeda?
Tak. Fizjoterapeuta dziecięcy może ocenić funkcję ruchową dziecka i wskazać, czy obraz wymaga dalszej konsultacji ortopedycznej. Jeśli widzimy sygnały, które wymagają szerszej diagnostyki, informujemy o tym rodzica.